Ogień na kominie przygasł, a natomiast przez okno weszły jasne blaski księżyca, który wysoko już wybił się na chłodne zimowe niebo
Oto na konwokacją i elekcją zjadą dwory biskupie i dygnitarskie, świetne rycerstwo podąży ze wszystkich stron Rzeczypospolitej. Od czasu swego zamążpójścia miała ona wżyciu dwa największe pragnienia: jedno, dać Michałowi syna; drugie, zamieszkać z małym rycerzem choćby na rok w jakiej stanicy przyległej do Dzikich Pól i tam na krańcu pustyni żyć życiem żołnierskim, wojny i przygód zażyć, w podchodach udział brać, własnymi oczyma ujrzeć te stepy, doświadczyć tych niebezpieczeństw, o których tyle się nasłuchała od najmłodszych lat. Ot, mówię waszmości (tu pan Charłamp zniżył głos), bluźnił w zapamiętaniu! - Dla Boga! bluźnił? - powtórzył cicho Kmicic. Rafał Ziemkiewicz Bo żebym cię był obraził, żebym się w kochaniu sprzeniewierzył, żebym cię zapomniał, żebym się win jakowychś i zbrodni dopuścił - ha! nie mówię, nie mówię! Alem ja pojechał do ordy nasłuchiwać, grasantów podchodzić, ojczyźnie krwią, zdrowiem i wczasem służyć, a ciebiem kochał, o tobiem po dniach całych i nocach przemyśliwał i jako jeleń do wód, jako ptak do powietrza, jako dziecko do matki i jak rodzic do dziecka, takem do ciebie tęsknił!... - A z czyjej winy? - Kto się pierwszy do niej przyzna, temu pierwszemu Bóg ją odpuści. Płakałem ja, płakali Skrzetuscy i Kmicicowie.
Wówczas pani stolnikowa, nie mówiąc nic, pocałowała Basię w czoło - ona zaś poleciała zaraz do swojej izby i nie wróciła, aż na wieczerzę. Polecając twojemu sercu i usilności panią Boską, piszę się etc.” Pani Boska płakała ciągle w czasie czytania listu, a Zosia wtórowała jej wznosząc swoje modre oczka ku niebu. Jakoż wynik miał wkrótce nastąpić. - Nie mówże jej, że Ketlinga pogrążyła. Urzekająca - Jaka rada, jaka moc? - Ja toho skazaty ne umiju - odrzekł po rusińsku Azja. Szczerze mu życzę, bo to setny chłop.
Tu Ketling umilkł na chwilę: rzekłby kto, że się w rozpamiętywaniu pogrążył. - Memento mori! Lecz Zagłoba nie zrażał się łatwo. Jest list od Michała do waćpana, a do mnie tylko podskryptum w mężowskim. Wyszli ją witać z miłości dla Wołodyjowskiego, chcąc mu sprawić radość, a może i pochlebić, a owoż nagle rozrzewnienie chwyciło ich samych. Zali to już po bitwie? - Już. Rafał Ziemkiewicz Kochanie to smutek, bo kiedyż więcej łez płynie, kiedyż więcej wzdychań boki wydają? Kto pokocha, temu już nie w głowie ni stroje, ni tańce, ni kości, ni łowy; siedzieć on gotów, kolana własne dłońmi objąwszy, tak tęskniąc rzewliwie, jako ów, który kogoś bliskiego postradał...
Hojność Ketlingowa otworzyła im wszystkie wejścia i Krzysię witały tak uniżone ukłony odźwiernych, jak gdyby była królową i do własnej wstępowała rezydencji. Gdy Azja po raz pierwszy skłonność ku niej okazał, była jeszcze niemal dzieckiem, potem nie widziała go przez lat wiele i przestała o nim myśleć. A na to pan Michał ze smutkiem wielkim: - Bodajby! bodajby było... daj ci Boże, Krzysiu, szczęście z Ketlingiem!... Bogaty ojciec biedny ojciec Ludzi nie masz! - myślałem sobie - ludzi nie masz prawdziwie tę ojczyznę miłujących! I tak mi było, jakoby mi kto nóż w pierś wbijał. - Ewka! - powtórzyła po raz dziesiąty Basia - miłujesz go? - Nie wiem - odrzekła po chwili wahania panna Nowowiejska.
Ba! poczęliśmy sobie świadczyć. To rzekłszy pan Zagłoba wstał i wyszedł z izby. Hetman wie o tym, hetman mądry, hetman się zgodzi... Dzikie serce Kto żyw, na elekcję się wybiera, ale nasze strony będą z panem marszałkiem koronnym. Wołodyjowski! jam ciebie w pierwszym rzędzie do bractwa zaliczył. Zagłoba przechylił od razu, choć przecie było z pół kwarty w kielichu, za czym nie obtarłszy jeszcze wąsów począł wołać: - Byłbym niewdzięcznikiem, gdybym twego nie wypił! Lej, chłopcze! - Z podziękowaniem! - odrzekł brat Jerzy.
Więc z żalu już tylko i ciekawości postanowił wybadać bliżej młodego rycerza tak o sam termin wyjazdu, jak również o to, co przed opuszczeniem Rzeczypospolitej uczynić zamierza. „Słuszna by była rzecz - myślał - gdyby Wołodyjowski z Ketlingiem uszy obcięli mi na współkę. Kazałem żołnierzom pogrześć przystojnie ciała pod tym samym krzyżem i odtąd - byłem już nie ten. Lecz pan Zagłoba pływał w tym morzu jak ryba. Jeśli później zechcesz wrócić do habitu, nikt ci impedimentów nie będzie stawiał. - Wujko jest także? Wujku! To rzekłszy chwyciła za szyję pana Makowieckiego, który właśnie nadszedł do skarbniczka, a pan Zagłoba otworzył tymczasem Wołodyjowskiemu ramiona.